Gitara

Strat, podejście numer 4

sobota, Wrzesień 19th, 2009 | Blog | Brak komentarzy

Ilu gitarzystów, nawet tych kanapowych, tyle wymarzonych gitar. U mnie historia kręci się raczej wokół klasycznych modeli i właśnie najczęściej bywał to Stratocaster. Z premedytacją nie napisałem Fender Stratocaster, bo nie zawsze Fendera miałem. Ale po kolei…

Fender Stratocaster MIJ

Fender Stratocaster Photoflame, Made in Japan, 95/96

Fender Stratocaster Photoflame, Made in Japan, 95/96

Za pieniądze z 18 urodzin i z lekkim wsparciem Rodziców nabyłem tego oto Strata. Był to rok 1998, a ja zrobiłem sobie kilka wycieczek do Opola, żeby go wybrać. Początkowo celowałem w klasyczne modele, z 3 singlami, ale kolega urobił mnie, że jak wajcha, to musi być Floyd Rose. Uwierzyłem (ogromny błąd) i nabyłem japończyka, zamiast klasyczne Made In Mexico, których było od groma w sklepie. Przy okazji wspomnę, że kupiłem też skórzany pasek za jakieś 20zł, który mam do dzisiaj i jest najlepszym paskiem, jaki miałem, a miałem ich sporo.

Gitara miała oznaczenie Made In Japan oraz numer seryjny u dołu gryfu, przy łączeniu z korpusem. Numer w formacie Uxxxxxx, więc zgodnie ze stroną Fendera rocznik 1995/1996. Jak widać na obrazku, tylko 2 potencjometry, mostek Floyd Rose II (kopia oryginalnego Floyd Rose z jakichś gorszych materiałów), blokadę strun oraz ładny wzór na koprusie. Nie było to jednak prawdziwe drewno, a kalkomania pod lakierem.

Profil gryfu był bardziej modern, niż vintage – co akurat mi się podobało wtedy. Ta przepaść między Defilem, a Stratem. Oczywiście, jako niedoświadczony użytkownik Floyd Rose’a, płakałem i kląłem przy wymianie strun. To była droga przez mękę, żeby ustawić dobrze mostek, menzurę i w ogóle wyregulować gitarę.

Gitary pozbyłem się w okolicach 2000-2001 roku, bo zapragnąłem mieć coś bardziej “klasycznego”.

JB Stratocaster

JB Strat, lutnicza robota

JB Strat, lutnicza robota

Nietrudno zauważyć, że jest to jescze mniej klasyczny strat, niż poprzdni. Gitarę od twórcy – Jarka Bąka (lutnik z Krakowa) w jakimś rozliczeniu otrzymał mój znajomy.

Gitara była niezłym składakiem, ale całkiem udanym. Wklejony gryf (set-in), singiel pod gryfem jakiś Seymour Duncan, przy mostku HB DiMarzio, mostek Music Mana (identyczny, jak montowali w Axisach). Drewno nie wiadomo jakie.

Grała fajniej, ostrzej – brzmienie pickupów o półkę wyżej, niż z poprzedniego strata. Jednak nie grała zbyt stratowo. Ciemniej, cieplej, mniej tego dzwonienia i klasycznego druta ze strata.

Po około roku, czy dwóch również została sprzedana. Nie pamiętam akurat, na co ją zmieniłem, ale niedługo później przyszedł następny strat.

Jakość zdjęcia jest, jaka jest, bo wtedy cyfrówek jeszcze nie było i jest to screenshot z kamery VHS :)

JV Squier Stratocaster

To była taka perełka wśród moich gitar. Dorwałem ją tanio, w dosyć opłakanym stanie. Poobijana, bardzo zużyte progi. Gitara pochodziła z kultowej, pierwszej serii Squierów (oznacznych JV – Japanese Vintage), robionych w Japonii w latach 1982-1983.

W skrócie –  sprawa miała się następująco. W USA następował schyłek ery CBS u Fendera (CBS, firma która w latach 60tych odkupiła od Leo Fendera markę). Szukano tańszych rynków produkcji – wybrano Japonię. Początkowo miały być to instrumenty na lokalny (japoński) rynek, jednak pod naciskiem głównie Europy, zdecydowano się również na eksport. Zdecydowano się na nazwę Fender Squier Series. Kiedy wypuszczono pierwsze partie pierwszych instrumentów, Amerykanie złapali się za głowę. Produkt mający być “gorszym ” i celować w niższą półkę niż standardowe straty – robiony w Japonii, z japońskiego drewna, teoretycznie gorzej wykończony, na amerykańskim osprzęcie  -w rzeczywistości wygrywał z amerykańskimi produktami. Nastąpiła szybka decyzja o przemianowaniu serii z Fender Squier Series, na Squier by Fender.

JV Squier

JV Squier

I właśnie mój egzemplarz pochodzi już z tej epoki. Te pierwsze, to są już jak białe kruki. Na zdjęciu pod mostkiem zamontowany pickup S90 od BG Pups, który po prostu był P90-tką w rozmiarze singla.

Gitara, jak może idzie zauważyć z obrazka była kopią strata ‘62, czyli typowy dla ‘62 rozkład dziur w pickguardzie, regulacja gryfu od strony korpusu i brak skunk stripe na dole gryfu. Także profil gryfu typu U.

W przeciwieństie do swoich amerykańskich kuzynów, markery na gryfie były wykonane z tandentego plastiku, a nie z macicy perłowej.

Oryginalnie – tak, jak w ‘62 – montowano 3 pozycyjny przełącznik pickupów, który już poprzedni właściciel wymienił na 5 poz.

Rewelacyjny instrument i miałem do niego ogromny sentyment, jednak sprzedałem go, bo zapragnąłem zostać posiadaczem LP od Tokaia – modelu Love Rock.

Tokai Goldstar Sound

To przez tego strata postanowiłem opisać całą historię na blogu. Problem jest taki, że już go nie mam. Był u mnie tylko około miesiąca. Na testy za tele Tokai Breezysound, któremu poświęcę osobny wpis. Czemu go oddałem? Po prostu to tele urzekło mnie bardziej. Mnie, maniaka stratów.

Tokai Goldstar Sound

Tokai Goldstar Sound

Gitara pochodzi z lat 80tych, z czasów kiedy endorserem Tokaia był sam Stevie Ray Vaughan. Kolejny klasyczny do bólu ‘62 strat z wszystkimi jego cechami charakterystycznymi – brak skunk stripe, układ dziur, profil gryfu oraz regulacja pręta napinającego gryf od strony korpusu.

Podczas testów  u Bartka wszyscy uczestnicy spotkania, poza mną, głosowali za stratem. Ja jednak wybrałem tele. Udostępniający do testów znajomy też jest zadowolony z takiego końca sprawy.

Cała ta historia z oddaniem strata nie oznacza, że już sobie strata nie sprawię… Ale raczej nie teraz. Tak więc tele wróciło na dobre.

Tags: , , , , , ,

Orange Tiny Terror Demo

czwartek, Lipiec 30th, 2009 | Blog | 1 komentarz

Bartkowi chyba za bardzo się nudziło i zrobił takie oto demo Tiny Terror od Orange.

Już zgłosiłem zażalenie, że nie słychać bardzo fajnego cleanu i rewelacyjnych crunchy, które  można ukręcić na tym ampie, ale nadrobimy to następnym razem – podrzucę mu moją gitarę. Mniej szatana i gruzu, więcej iskier.

Jeżeli ktoś szuka fajnego wzmacniacza do domu albo studia, to szczerze polecam.

Tags: , , ,

Guitar & Amp Wars

poniedziałek, Czerwiec 29th, 2009 | Blog | 1 komentarz

I stało się, pierwszy gitarowy wpis na moim blogu. Blog jest przecież “marketing internetowy i nie tylko“, więc na nie tylko przyszła pora.

Guitar & Amp Wars

Guitar & Amp Wars

Wczoraj (niedziela) wybrałem się do Bartkowego studia Polna 13 przetestować nowy nabytek Bartka – Orange Tiny Terror. Akurat tak się złożyło, że mam na stanie nową gitarę do testów – Tokai Goldstar (to ten Stratocaster w środku). Oprócz tego moje (jeszcze) Tele Tokai Breezysound, Bartkowy kultowy Mayones. No i ampy – Black Dog Rider i Cudda Peachrider. Więcej szczegółów gitarowo-ampowych jutro.

Tags: , , , , , , , ,

O tabulaturach słów kilka

sobota, Listopad 8th, 2008 | Blog | Brak komentarzy

Darmowe (?) tabulatury

autor: http://flickr.com/photos/beatkueng, licencja Creative Commons

autor: http://flickr.com/photos/beatkueng, licencja CC 2.0

Jakiś czas temu różne serwisy informacyjne i blogi trąbiły o tym, że ZAIKS będzie pobierał opłaty licencyjne za publikowanie tabulatur. Później ZAIKS się wycofał, a sprawa ucichła. Tylko nie o tym będzie ten wpis. Zainteresowanych przebiegiem sprawy zachęcam do sprawdzenia przed chwilą wymienionych linków.

Tytułem wstępu i wyjaśnienia – czym jest tabulatura? Szczegółowa definicja na wikipedii, a w kilku słowach – jest alternatywnym zapisem dla nut.

Tak się składa, że od początku mojej obecności w internecie, czyli okolice przełomu 1996-1997, mam styczność z tabulaturami. Wtedy tabulatury były publikowane na grupach dyskusyjnych Usenetu, a później trafiały na strony www. Najbardziej znaną stroną była OLGA -  tutaj można zobaczyć, jak wyglądała. OLGĘ zamykały wielokrotnie amerykańskie organizacje zajmujące się tym samym, czym ZAIKS, czyli zarządzaniem prawami autorskimi. Ścigały ją wytwórnie muzyczne mające prawa do utworów, do których ktoś opublikował tabulaturę. Powstawalo wiele mirrorów OLGI, także prężnie działający w Polsce, którego funkcjonalności przewyższały oryginał.

Za czasów młodości zdarzyło mi się popełnić kilka takich tabulatur. Klasycznie, tabulatury były publikowane tak, jak autor je stworzył – nikt nie ingerował w ich treść. Przecież były kopiami postów. Często trafiały na www łącznie z usenetowymi nagłówkami. Kilka lat później, kiedy zapotrzebowanie na tabulatury, chwyty gitarowe i teksty piosenek rosło zaczęły się pojawiać śpiewniki. Na przykład ten. Autorzy jednak, w trosce o czystość, zadali sobie trud usunięcia i sformatowania tekstu. Usunięto wszystkie śmieci oraz autorów tabulatur. Piszę o tym, bo wtedy bardzo się zdenerwowałem. Nie, nie chcę od nich kasy. Piszę to dlatego, że takich serwisów z biegiem lat powstało multum. I dużo z nich, szczególnie z polskimi piosenkami, było (lub może nadal jest) płatnych – np sms przy rejestracji.

To teraz takie głupie pytanie – czemu ktoś, kto zarabia na czyjejś darmowej robocie, nie ma płacić haraczu. Pomijam kwestię podatku dochodowego i VAT. Problemem jest tylko instytucja, która ten haracz miałaby zbierać i nim zarządzać – ZAIKS.

Papierowe tabulatury

W cywilizowanym świecie normalnym jest, że znany zespół, gitarzysta, twórca wydaje opracowania swoich utworów w formie tabulatur. Kiedyś z kasetą manetofonowa, później CD, teraz DVD. Czasem opracowania przygotowuje ktoś inny, ale zdarza się też, że sam autor pracuje przy publikacji. Później wierni fani mogą katować swoje instrumenty próbując zagrać dany utwór.

W naszym kochanym kraju, z kotletów schabowych i bigosu słynącym, nie ma ani jednej takiej publikacji. A przecież mamy zespoły i gitarzystów, których tabbooki na pewno sprzedałyby się dobrze – np Dżem, Perfekt, Lady Pank, itd.

Oczywiście, papier powoli to przeszłość, jednak wygodnie się czyta tabulatury z książki jednocześnie patrząc  i słuchając DVD, gdzie lektor tłumaczy kolejne frazy utworu.

W erze youtube, można to zrobić inaczej. Przykład? Proszę bardzo.

Tomek “Lipa” Lipnicki, czyli wokal i gitara Lipali i Illusion, udziela się na forum fanów obu zespołów i w odpowiedzi na zapotrzebowanie na opracowania swoich utworów zaprosił osobę z kamerą do sali prób Lipali i powstał ten oto film.

Tak na zakończenie.. Nigdy nie będzie normalnie w kraju, w którym prawami autorskimi rządzić ZAIKS. Poniżej zdjęcie zarządu, które pochodzi z oficjanej strony – wynalezione na AntyWebie.

 

źródło: zaiks.org.pl

źródło: zaiks.org.pl

Tags: , , , , , ,

Szukaj

Reklama


Obsługa kampanii AdWords, optymalizacja stron, pozycjonowanie.

Flaker